Rankingi Leicester City F.C.

Rankingi Leicester City F.C. 2026/27: tabela i forma Lisów

Read Time:13 Minute, 47 Second

Rankingi Leicester City F.C.: jak nisko może spaść mistrz Anglii?

Zacznijmy szczerze. Leicester City to klub, który napisał jedną z najpiękniejszych bajek w historii futbolu. Sezon 2015/16, kursy 5000 do 1 i sensacyjne mistrzostwo Anglii — drużyna Lisów pokonała wtedy wszystkich gigantów Premier League i podbiła serca kibiców na całym świecie. To była opowieść jak z filmu. Ale futbol potrafi być okrutny, a bajki mają też swoje mroczne rozdziały. I taki właśnie rozdział Leicester przeżywa teraz.

I właśnie dlatego rankingi Leicester City F.C. w sezonie 2026/27 to temat, który wciąga — choć bardziej jako dramat niż komedia. Bo to nie jest opowieść o walce o europejskie puchary ani nawet o Premier League. To historia klubu, który zaliczył dwa spadki z rzędu i runął aż do trzeciej ligi angielskiej. Do tego doszedł nowy trener, spore problemy finansowe i polski akcent w bramce. Ale o tym wszystkim za chwilę.

Usiądź wygodnie. Rozłożymy to na czynniki pierwsze — spektakularny upadek, drogę na trzeci poziom, nowego trenera, polski wątek, formę na starcie i to, czego realnie można się spodziewać.

Anatomia upadku, czyli dwa spadki z rzędu

Żeby zrozumieć, gdzie Leicester jest dziś, trzeba prześledzić jeden z najbardziej spektakularnych upadków w nowożytnej historii angielskiego futbolu. Bo to, co spotkało Lisów, wygląda jak scenariusz, w który trudno uwierzyć.

Zaczęło się od spadku z Premier League w 2025 roku. Bolesne, ale nie tragiczne — klub miał wrócić do elity przy pierwszej próbie. Tyle że zamiast odbudowy przyszła katastrofa. Sezon 2025/26 w Championship okazał się absolutnym koszmarem. Leicester zakończyło rozgrywki na 23. miejscu i spadło ponownie — tym razem do League One, czyli na trzeci poziom rozgrywkowy. Dla klubu, który dekadę wcześniej był mistrzem Anglii, to upadek trudny do pojęcia.

Popatrz na skalę tej klęski. Drużyna uzbierała zaledwie garść punktów, a różnica do czołówki była przepaścią. Co gorsza, część punktów przepadła nie na boisku — liga odjęła Leicester punkty za nieprawidłowości finansowe. Ale, co trzeba uczciwie przyznać, nawet bez tej kary utrzymanie i tak było mało realne. Zespół po prostu grał fatalnie i nie zasługiwał na nic więcej.

Kilka rzeczy, które oddają skalę tego dramatu:

  • Dwa spadki z rzędu — z Premier League do Championship, a potem do League One.
  • Powrót do trzeciej ligi po raz pierwszy od 2009 roku — koniec całej epoki w futbolu na wyższym poziomie.
  • Odjęte punkty za sprawy finansowe — kara, która dołożyła się do i tak fatalnej sytuacji sportowej.

To pokazuje, jak szybko w futbolu można stracić wszystko. Jeszcze niedawno Leicester grało w Lidze Mistrzów i sięgało po Puchar Anglii, a dziś mierzy się z klubami, o których wielu kibiców Premier League nigdy nie słyszało. Prawdziwa lekcja pokory.

Skład za 145 milionów, a gra za grosze

Rzecz w tym, że ten upadek jest jeszcze bardziej szokujący, gdy spojrzy się na jakość kadry. Bo Leicester nie spadło jako biedny, przeciętny zespół. Wręcz przeciwnie.

W poprzednim sezonie Lisy dysponowały jednym z najdroższych składów w całej Championship, wycenianym na około 145 milionów euro. To skład, którym większość rywali z zaplecza mogła się tylko zachwycać. A mimo to drużyna zaliczyła jeden z najgorszych sezonów w historii klubu. To pokazuje brutalną prawdę futbolu — sama wartość kadry nic nie znaczy, jeśli brakuje organizacji, mentalności i pomysłu na grę.

Chaos panował też na ławce trenerskiej. W ciągu jednego sezonu Leicester prowadziło aż trzech szkoleniowców — najpierw Martí Cifuentes, potem tymczasowo klubowa legenda Andy King, a na koniec Gary Rowett. Taka rotacja to prosta droga do katastrofy, bo drużyna nie miała szans na zbudowanie żadnej stabilności ani spójnej koncepcji. Każdy nowy trener przynosił inne pomysły, a zawodnicy gubili się w tym wszystkim.

Do tego doszły problemy finansowe, które ciążą klubowi już od dłuższego czasu. Wysokie pensje gwiazd, kontrakty podpisane w lepszych czasach i restrykcyjne przepisy dotyczące finansowego fair play — to wszystko sprawiło, że Leicester wpadło w spiralę, z której trudno się wydostać. Spadek do League One oznacza jeszcze mniejsze przychody, co dodatkowo komplikuje sytuację. Krótko mówiąc — klub musi się przebudować nie tylko sportowo, ale i finansowo.

Rankingi Leicester City F.C.

League One, czyli zupełnie nowy świat

No dobra, to gdzie teraz gra Leicester? W EFL League One, czyli na trzecim poziomie rozgrywkowym w Anglii. I dla klubu z taką historią to prawdziwy szok kulturowy.

To pierwszy raz od sezonu 2008/09, gdy Lisy grają tak nisko. Prawie dwie dekady minęły od ostatniej wizyty na tym poziomie — a przez ten czas klub zdążył zdobyć mistrzostwo Anglii, zagrać w ćwierćfinale Ligi Mistrzów i wygrać Puchar Anglii. Teraz rywalami są zespoły pokroju Stockport County, Barnsley czy Wigan — kluby z zupełnie innej piłkarskiej rzeczywistości niż ta, do której przywykli kibice z King Power Stadium.

League One to liga wymagająca i nieprzewidywalna. Aż czterdzieści sześć kolejek w sezonie, gęsty terminarz, dużo fizycznej, bezpośredniej gry i boiska, które często dalekie są od standardów Premier League. To liga, w której wielkie nazwisko nie robi wrażenia na nikim — wręcz przeciwnie, każdy rywal traktuje mecz z Leicester jak swój mecz sezonu i chce sprawić sensację. Dla Lisów każde spotkanie to walka nie tylko o punkty, ale i o prestiż.

Cel jest oczywisty — jak najszybszy powrót w górę. Bezpośrednio z League One awansują dwie najlepsze drużyny, a kolejne walczą w barażach. Leicester, z takim składem i historią, powinno być głównym faworytem do awansu. Ale, jak pokazał start sezonu, faworyt na papierze to nie to samo co faworyt na boisku.

Russell Martin na ławce, czyli trudny początek

Nowym szkoleniowcem Lisów został Russell Martin — szkocki reprezentant urodzony w Anglii, który objął klub w czerwcu 2026 roku, podpisując trzyletni kontrakt. Zadanie? Wyprowadzić Leicester z League One i rozpocząć odbudowę po latach chaosu.

Martin to trener z ciekawym, choć nierównym CV. Zasłynął dobrą pracą w Swansea, a przede wszystkim w Southampton, które wprowadził do Premier League, grając odważny, oparty na posiadaniu piłki futbol. Potem przyszły jednak trudniejsze chwile — zwolnienie z Southampton w kolejnym sezonie, a następnie krótki i nieudany epizod w szkockich Rangers, gdzie wytrzymał zaledwie kilka miesięcy. Do Leicester przyszedł więc jako trener szukający odbudowy własnej reputacji, z jasną filozofią gry, ale i z bagażem ostatnich niepowodzeń.

Niestety, początek jego pracy w Leicester był, delikatnie mówiąc, trudny. Martin zaliczył słaby start, wygrywając zaledwie dwa z siedmiu pierwszych meczów we wszystkich rozgrywkach. Zamiast pewnego marszu po awans, drużyna jąkała się i gubiła punkty tam, gdzie teoretycznie powinna wygrywać. To rodzi pytania, czy jego styl gry, oparty na cierpliwym rozgrywaniu piłki od tyłu, sprawdzi się w brutalnych realiach League One, gdzie rywale często stawiają na fizyczność i szybkie kontry.

Martin sam przyznaje, że jego filozofia potrzebuje czasu i cierpliwości. Problem w tym, że w klubie z takimi ambicjami i taką presją cierpliwość bywa towarem deficytowym. Kibice chcą awansu tu i teraz, a każda strata punktów z pozornie słabszym rywalem tylko podsyca niepokój.

Polski akcent, czyli Jakub Stolarczyk w bramce

A teraz coś, co szczególnie zainteresuje polskiego kibica. Bo w składzie Leicester jest nasz rodak — i to na ważnej pozycji.

Mowa o Jakubie Stolarczyku, bramkarzu pochodzącym z Kielc, który do akademii Leicester trafił jeszcze jako nastolatek, w 2017 roku. Wysoki (ma prawie dwa metry wzrostu), utalentowany golkiper przeszedł długą drogę przez wypożyczenia do klubów ze Szkocji i niższych lig angielskich, aż wreszcie wywalczył sobie miejsce w bramce Lisów. W poprzednim sezonie był podstawowym bramkarzem zespołu, rozgrywając większość spotkań w Championship — mimo trudnej sytuacji drużyny, sam prezentował się przyzwoicie.

Niestety, start obecnego sezonu przyniósł mu pecha. Stolarczyk doznał poważnie wyglądającej kontuzji kolana już w jednym z pierwszych meczów, przeciwko Plymouth. To ogromny cios, bo Polak miał być pewnym punktem w bramce Leicester w drodze po awans. Jego absencja otworzyła drzwi dla innych golkiperów, jak doświadczony Alex McCarthy czy sprowadzony latem Franco Ravizzoli, ale żaden z nich nie daje takiej pewności jak zdrowy Stolarczyk.

Dla polskich kibiców losy Jakuba to dodatkowy powód, by śledzić poczynania Lisów. Trzymamy kciuki, by szybko wrócił do zdrowia i pomógł Leicester wspiąć się z powrotem na wyższy poziom. Bo dobry sezon w Leicester mógłby być dla niego trampoliną do jeszcze większej kariery, a może i do reprezentacji Polski.

Rankingi Leicester City F.C. na starcie sezonu 2026/27

Przejdźmy do teraźniejszości. Bo po to tu jesteś.

I trzeba powiedzieć wprost — start w League One był dla Leicester rozczarowaniem. Zamiast pewnego prowadzenia w tabeli, jakiego oczekiwano po tak drogim składzie, Lisy zaliczyły przeciętne otwarcie i utknęły w środku stawki. Po pierwszych kolejkach drużyna plasowała się w okolicach siedemnastego miejsca, z dorobkiem pięciu punktów z pięciu meczów (jedno zwycięstwo, dwa remisy i dwie porażki). Jak na faworyta do awansu — zdecydowanie za mało.

Statystyka Wartość
Pozycja ok. 17. miejsce w League One
Mecze 5
Bilans 1 zwycięstwo, 2 remisy, 2 porażki
Punkty 5
Puchar Ligi odpadnięcie (1:3 z Ipswich)

Popatrz na te liczby. Pięć punktów z pięciu meczów to średnia poniżej oczekiwań dla klubu, który powinien walczyć o bezpośredni awans. Do tego doszło rozczarowanie w Pucharze Ligi, gdzie Leicester odpadło po porażce 1:3 z Ipswich Town. Jasnym punktem był za to młody Jayden Joseph, który błyszczał na prawej obronie i zdobywał ważne gole — to on trafił między innymi w wyjazdowym meczu z Notts County. Poza nim jednak drużyna wyglądała mdło i brakowało jej wyraźnego lidera w ofensywie.

Ten nierówny początek pokazuje, że League One to nie przelewki, nawet dla byłego mistrza Anglii. Drużyna Martina wciąż szuka rytmu, tożsamości i skuteczności. Dobra wiadomość jest taka, że sezon dopiero się rozkręca, a do rozegrania zostało mnóstwo kolejek. Zła — że każda stracona kolejka to punkty, które trudno będzie odrobić w walce o czołówkę. A rywale nie zamierzają czekać, aż Leicester się obudzi.

Kto ciągnie ten wózek? Ludzie w szatni

Drużyna to nie tabela. To ludzie. A Leicester, mimo spadków, wciąż ma w składzie zawodników o jakości ponad poziom League One — tyle że trzeba ich odpowiednio poukładać.

Największym pozytywnym zaskoczeniem startu sezonu jest wspomniany Jayden Joseph — młody, dynamiczny gracz, który po udanym wypożyczeniu wrócił do klubu i od razu wskoczył do wyjściowego składu, zaliczając kapitalne wejście w sezon z golami i solidną grą. To on daje drużynie energię i świeżość. Doświadczenie wnosi z kolei Wes Burns, skrzydłowy, który zna realia niższych lig i potrafi być groźny w ataku.

W bramce, po kontuzji Stolarczyka, ciężar odpowiedzialności spadł na Alexa McCarthy’ego i Franco Ravizzolego. W defensywie i środku pola Leicester wciąż dysponuje zawodnikami, którzy grali na znacznie wyższym poziomie — problem w tym, że wielu z nich to gracze na wysokich kontraktach, którzy niekoniecznie chcą grać w trzeciej lidze. To rodzi napięcia i komplikuje budowę spójnego zespołu.

Zawodnicy, których warto mieć na oku:

  • Jayden Joseph — objawienie startu sezonu, energia i gole z prawej strony.
  • Wes Burns — doświadczony skrzydłowy, groźny w ofensywie.
  • Jakub Stolarczyk — polski bramkarz, którego powrót po kontuzji może wzmocnić zespół.
  • Alex McCarthy — doświadczony golkiper, który zastępuje kontuzjowanego Polaka.
  • Luke Thomas — wszechstronny obrońca z przeszłością w Premier League.

To skład z potencjałem, ale i z problemami. Bo połączenie zawodników o różnych ambicjach, wysokich pensji i presji awansu to mieszanka wybuchowa. Kluczem będzie to, czy Martin zdoła zbudować z tego zgrany zespół, w którym wszyscy grają dla jednego celu. Na razie to zadanie wygląda na trudniejsze, niż zakładano.

King Power Stadium, twierdza wiernych kibiców

Nie sposób mówić o Leicester, nie wspominając o jego domu. King Power Stadium to obiekt o pojemności przekraczającej trzydzieści dwa tysiące widzów — arena, na której rozegrały się najpiękniejsze chwile w historii klubu, z mistrzowskim sezonem 2015/16 na czele.

I tu rzecz, która budzi szacunek — mimo dwóch spadków z rzędu kibice Leicester nie odwrócili się od drużyny. W poprzednim sezonie, nawet w koszmarnej kampanii Championship, średnia frekwencja wciąż była imponująca, przekraczając 28 tysięcy widzów. To pokazuje, jak głęboka jest więź między klubem a lokalną społecznością. Kibice pamiętają cud sprzed lat i wierzą, że klub jeszcze wróci na szczyt. Ta wierność w tak trudnych czasach to prawdziwy skarb.

Dla Leicester ta atmosfera to potężny atut w walce o awans. W League One, gdzie większość rywali gra przy znacznie mniejszej publiczności, King Power Stadium może być prawdziwą twierdzą. Grając przed takimi tłumami, drużyna Martina powinna czuć dodatkową motywację. Pod warunkiem oczywiście, że zacznie dawać kibicom powody do radości, a nie kolejne rozczarowania.

Historia, która zobowiązuje jak żadna inna

Popatrzmy na historię, bo w przypadku Leicester to element absolutnie wyjątkowy. Bo mało który klub na świecie ma w swoim dorobku coś tak niezwykłego.

Oczywiście najważniejsze jest sensacyjne mistrzostwo Anglii z sezonu 2015/16 — triumf, który uznaje się za jeden z największych cudów w historii sportu. Drużyna, której przed sezonem bukmacherzy dawali kursy 5000 do 1 na tytuł, pokonała wszystkich gigantów Premier League. To była bajka, o której mówił cały świat. Ale Leicester to nie tylko ten jeden sezon. Klub ma w gablocie także Puchar Anglii, kilka triumfów w Pucharze Ligi oraz występy w Lidze Mistrzów, gdzie dotarł aż do ćwierćfinału.

Kilka faktów, które oddają wyjątkowość tego klubu:

  • Mistrzostwo Anglii 2015/16 — jeden z największych cudów w historii światowego futbolu.
  • Zdobywca Pucharu Anglii 2021 — kolejne wielkie trofeum w nowszej historii.
  • Ćwierćfinał Ligi Mistrzów — dowód, że Lisy potrafiły liczyć się nawet w Europie.
  • King Power Stadium — świadek najpiękniejszych chwil w dziejach klubu.

Ta historia to jednocześnie największy skarb i najcięższy ciężar. Bo kontrast między mistrzostwem Anglii a grą w trzeciej lidze jest wręcz bolesny. Kibice pamiętają euforię z 2016 roku, a teraz muszą oglądać swój klub w zupełnie innej rzeczywistości. Ale ta sama historia daje też nadzieję — skoro Leicester potrafiło dokonać cudu raz, może uda się odbudować i wrócić na należne miejsce.

Czego można oczekiwać w tym sezonie?

No to teraz konkret, bez owijania w bawełnę. Czy Leicester szybko wróci w górę?

Nikt ci tego nie zagwarantuje, a każdy, kto próbuje, po prostu zgaduje. League One to trudna i wyrównana liga, w której faworyci regularnie się potykają, a ambitni outsiderzy potrafią zaskoczyć. Nierówny start Leicester pokazał, że sama jakość składu nie wystarczy — trzeba jeszcze charakteru, zgrania i mentalności zwycięzcy. A tych elementów drużynie na razie brakuje.

Rzecz w tym, że mimo wszystko Leicester wciąż powinno być w gronie faworytów do awansu. Klub ma najdroższy skład w lidze, ogromne wsparcie kibiców i infrastrukturę z zupełnie innej półki niż rywale. Jeśli Martin szybko poukłada zespół i drużyna złapie regularność, walka o bezpośredni awans jest jak najbardziej w zasięgu. Kluczowy będzie też powrót do zdrowia ważnych zawodników, w tym Stolarczyka.

Cel jest jasny: awans do Championship, najlepiej bezpośredni. Wszystko poniżej byłoby uznane za kolejną kompromitację, a trzeci spadek z rzędu — choć w League One niemożliwy w tym sensie, bo niżej już praktycznie nie ma dokąd spadać w zawodowym futbolu — byłby absolutnym dnem. Klucz do sukcesu leży w kilku rzeczach. Po pierwsze, w szybkim zbudowaniu zgranego zespołu i przekonaniu gwiazd, że warto walczyć. Po drugie, w mentalnej odporności, bo presja jest ogromna. Po trzecie, w cierpliwości wobec Martina, o którą przy takim starcie będzie coraz trudniej.

Na razie warto po prostu śledzić tabelę kolejka po kolejce. Bo rankingi Leicester City F.C. w tym sezonie to jedna z najbardziej dramatycznych historii w całym angielskim futbolu — upadek byłego mistrza Anglii aż do trzeciej ligi. A jeśli Lisy się obudzą i pokażą klasę, jaką mają w składzie? Wtedy droga powrotna może się wreszcie zacząć.

Trzymajmy kciuki i patrzmy na wyniki. Bo w futbolu, jak pokazała historia tego właśnie klubu, czasem zdarzają się cuda. A Leicester wie o cudach więcej niż ktokolwiek inny.

FAQ

W której lidze gra obecnie Leicester City?

Klub występuje w EFL League One, czyli na trzecim poziomie rozgrywkowym w Anglii. Trafił tam po dwóch spadkach z rzędu i gra tak nisko po raz pierwszy od sezonu 2008/09.

Jak wyglądają rankingi Leicester City F.C. na starcie sezonu 2026/27?

Rozczarowująco. Po pierwszych pięciu kolejkach Leicester plasowało się w okolicach 17. miejsca z zaledwie pięcioma punktami (jedno zwycięstwo, dwa remisy, dwie porażki). Jak na faworyta do awansu, to zdecydowanie za mało.

Dlaczego Leicester spadło aż do trzeciej ligi?

Klub zaliczył dwa spadki z rzędu — najpierw z Premier League, a potem z Championship, gdzie zajął 23. miejsce. Do fatalnej gry doszły problemy finansowe i odjęcie punktów, a także chaos z trzema trenerami w jednym sezonie.

Kto jest trenerem Leicester City?

Zespół prowadzi Russell Martin, który objął klub w czerwcu 2026 roku. Wcześniej pracował m.in. w Southampton i Rangers. Jego start w Leicester był jednak trudny — tylko dwa zwycięstwa w pierwszych siedmiu meczach.

Czy w Leicester gra Polak?

Tak. Bramkarzem klubu jest Jakub Stolarczyk, pochodzący z Kielc. W poprzednim sezonie był podstawowym golkiperem, ale na starcie obecnego doznał poważnej kontuzji kolana.

Czy Leicester naprawdę było mistrzem Anglii?

Tak, i to jednym z najbardziej sensacyjnych w historii. W sezonie 2015/16 Leicester zdobyło mistrzostwo Premier League przy kursach 5000 do 1, co uznaje się za jeden z największych cudów w dziejach sportu.

Gdzie Leicester City rozgrywa mecze domowe?

Na King Power Stadium, obiekcie o pojemności przekraczającej trzydzieści dwa tysiące widzów. Mimo spadków kibice wciąż licznie wypełniają trybuny, co pokazuje ich ogromne przywiązanie do klubu.

About Post Author

Alexander Nowak

Добавить комментарий

Ваш адрес email не будет опубликован. Обязательные поля помечены *

Rankingi West Ham Previous post Rankingi West Ham 2026/27: tabela i forma Młotów
Rankingi Kotwica Kołobrzeg Next post Rankingi Kotwica Kołobrzeg: upadek i odbudowa od zera