Rankingi Birmingham City: sezon 2025/26 pod lupą
Rankingi Birmingham City — gdzie Blues wylądowali po sezonie 2025/26?
Pamiętacie ten huk, z jakim Birmingham wracało do Championship? 111 punktów w League One, rekord wszech czasów EFL, Tom Brady na trybunach i kasa płynąca szerokim strumieniem. Latem 2025 roku bukmacherzy i kibice zgodnie wrzucali Blues do grona faworytów do awansu. A potem przyszła rzeczywistość. Rankingi Birmingham City po sezonie 2025/26 pokazują klub, który zatrzymał się w połowie drogi — dosłownie i w przenośni.
Dziesiąte miejsce w Championship. Ani baraże, ani dramat o utrzymanie. Solidny środek tabeli, który dla beniaminka byłby powodem do dumy, ale dla projektu z takimi ambicjami i takim budżetem? No właśnie. Tu zaczyna się cała dyskusja.
Sezon ruszył 8 sierpnia 2025 roku i to właśnie Blues otwierali całą ligę meczem z Ipswich Town — spadkowiczem z Premier League. Już sam terminarz na start wyglądał jak tor przeszkód: Ipswich, Blackburn, Oxford, Leicester. Championship przywitało Birmingham bez taryfy ulgowej. I szczerze? Tak już zostało do maja.
| Miejsce | Klub | Co dalej |
|---|---|---|
| 1 | Coventry City | Mistrz Championship, awans do Premier League |
| 2 | Ipswich Town | Bezpośredni awans |
| 3-6 | Millwall, Southampton, Middlesbrough, Hull City | Baraże — awans wywalczyło Hull City |
| 10 | Birmingham City | Środek tabeli |
| 22 | Leicester City | Spadek do League One |
| 23 | Oxford United | Spadek |
| 24 | Sheffield Wednesday | Spadek po sezonie z odjętymi punktami |
Coventry pod wodzą Franka Lamparda rozjechało ligę — z serią dwunastu meczów bez porażki i kanonadą w stylu 7:1 z QPR. Ipswich wróciło do Premier League od razu, a Hull dorzuciło trzeci bilet po finale baraży na Wembley z Middlesbrough. Na drugim biegunie Sheffield Wednesday przeżyło sezon z koszmarów: administracja, odjęte punkty i ujemny bilans punktowy na koniec. Tak, dobrze czytacie — ujemny.
A Birmingham? Gdzieś pomiędzy. I to «pomiędzy» boli kibiców najbardziej.
Jak rankingi Birmingham City zmieniały się przez ostatnie lata?
Żeby zrozumieć, dlaczego dziesiąte miejsce wywołuje tak mieszane uczucia, trzeba cofnąć się o kilka sezonów. Bo historia Blues z ostatnich lat to istny rollercoaster — z gatunku tych, po których wysiadasz na miękkich nogach.
| Sezon | Liga | Miejsce | Komentarz |
|---|---|---|---|
| 2023/24 | Championship | 22 | Spadek po chaotycznym sezonie z karuzelą trenerów |
| 2024/25 | League One | 1 | Mistrzostwo z rekordowymi 111 punktami |
| 2025/26 | Championship | 10 | Powrót i lądowanie w środku tabeli |
Spadek w 2024 roku był ciosem, którego w Birmingham nikt się nie spodziewał. Klub z nowymi, bogatymi właścicielami, z medialnym szumem wokół Toma Brady’ego — i nagle trzecia liga. Wstyd? Trochę tak. Ale to, co stało się potem, przeszło do historii angielskiego futbolu.
Sezon 2024/25 w League One to była demolka. Blues pobili rekord punktowy EFL, który od 2006 roku należał do Reading (106 punktów w Championship). Klub wydał ponad 15 milionów funtów na Jaya Stansfielda — rekord transferowy trzeciej ligi, kwota, przy której rywale mogli tylko przecierać oczy. Rankingi Birmingham City z tamtego okresu wyglądały jak z gry komputerowej na poziomie łatwym.

I tu pojawia się haczyk. Bo League One a Championship to dwa różne światy. W trzeciej lidze budżet Blues miażdżył wszystko dookoła. Piętro wyżej? Nagle okazało się, że Ipswich, Southampton czy Leicester też mają pieniądze, a do tego składy ograne na poziomie Premier League. Przewaga finansowa stopniała jak śnieg w marcu.
Od mocnego projektu do zadyszki — tak wyglądał ten sezon
Chris Davies, który poprowadził zespół do rekordowego mistrzostwa, dostał szansę pokazania się piętro wyżej. Sam zresztą mówił otwarcie, czego mu brakuje — więcej atletyzmu w składzie, bo jak sam żartował, szybkich graczy miał na lekarstwo. Latem klub się wzmacniał, ale okno nie wybuchło fajerwerkami, na które liczyli kibice.
Sezon układał się falami. I to dosłownie:
- Jesień przyniosła sporo nierównej gry — Blues potrafili ograć mocnych rywali u siebie na St Andrew’s, by chwilę później gubić punkty z drużynami z dołu tabeli.
- Nowy Rok zaczął się od zimnego prysznica: 0:3 na Vicarage Road, gdzie Tom Ince — tak, były gracz Blues — ustrzelił hat-tricka dla Watfordu. Taki policzek na dzień dobry w 2026 roku.
- Styczniowe okno transferowe okazało się punktem zwrotnym. Wzmocniony zespół złapał wiatr w żagle i na przełomie zimy ciągnął serię ośmiu ligowych meczów bez porażki — najdłuższą w lidze w tamtym momencie.
- W lutym, po wyjazdowej wygranej z Norwich, Blues wskoczyli na siódme miejsce i realnie pukali do barażowych drzwi.
- Końcówka? Zabrakło paliwa. Wiosenny maraton z Blackburn, Ipswich, Wrexham, Hull, Preston i Bristol City zweryfikował głębię składu i marzenia o barażach rozpłynęły się w kwietniowym kalendarzu.
Znacie to uczucie, gdy drużyna łapie formę dokładnie wtedy, gdy jest już trochę za późno? To był ten przypadek. Gdyby sezon zaczynał się w styczniu, Birmingham grałoby dziś w barażach. Ale sezon, jak na złość, zaczyna się w sierpniu.
Do tego doszły derby z West Bromwich Albion — pierwsze od lat spotkania w listopadzie i lutym podgrzały atmosferę w mieście do czerwoności. WBA miało zresztą własne problemy i sezon zakończyło tuż nad strefą spadkową, więc przynajmniej w lokalnej hierarchii Blues mogą spać spokojnie.
Kto błyszczał, a kto zawiódł? Szybki ranking piłkarzy Blues
Tu robi się ciekawie, bo statystyki mówią same za siebie — i niestety nie jest to laurka. Najlepszym strzelcem zespołu w lidze został Jay Stansfield z dziewięcioma golami (dziesięcioma we wszystkich rozgrywkach). Dziewięć bramek od najdroższego piłkarza w historii trzeciej ligi to wynik, który zostawia spory niedosyt. Dla porównania: król strzelców Championship, Žan Vipotnik ze Swansea, uzbierał 23 trafienia.
Jak więc wygląda wewnętrzny ranking sezonu według kibiców i statystyk?
- Jay Stansfield — dziewięć goli to mało jak na jego cenę, ale wciąż był najgroźniejszą bronią ofensywną zespołu i magnesem dla obrońców rywali.
- Christoph Klarer — kapitan i lider defensywy; Austriak grał z opaską od sierpnia i trzymał szatnię w garści nawet wtedy, gdy wyniki siadały.
- Bramkarze — pozycja numer jeden była latem jednym z głównych tematów wzmocnień i defensywa, szczególnie w trakcie zimowej serii bez porażki, wyglądała na ustabilizowaną.
- Środek pola — tu kibice widzieli największy problem; brak kreatywności w ataku pozycyjnym ciągnął się za zespołem przez cały sezon jak kula u nogi.
Czterdzieści pięć goli w lidze (stan z końcówki lutego mówił sam za siebie — atak Blues nie należał do ligowej czołówki) to za mało, by myśleć o awansie. Obrona dawała radę, ale z przodu brakowało błysku. Stara śpiewka? Może. Tylko że przy takim budżecie ta śpiewka brzmi wyjątkowo fałszywie.
A, i jeszcze jedno — Blues znaleźli się w niechlubnym rankingu czerwonych kartek, dzieląc z Sheffield United miano najczęściej osłabianej drużyny ligi. Pięć czerwieni w sezonie to nie jest statystyka, którą wiesza się w gablocie.
Co rankingi Birmingham City mówią o projekcie Knighthead?
No dobra, sportowo było średnio. Ale jeśli spojrzeć szerzej, projekt wciąż idzie do przodu — i to w tempie, którego w Championship mało kto może pozazdrościć.
W listopadzie 2025 roku Shelby Companies (spółka powiązana z funduszem Knighthead Toma Wagnera) przejęła niemal pełną kontrolę nad klubem, zwiększając udziały do ponad 96 procent. Koniec z dzieleniem władzy, koniec z duchami przeszłości po erze poprzednich właścicieli. Tom Wagner jako prezes ma teraz wolną rękę, a Tom Brady wciąż pełni rolę mniejszościowego udziałowca i twarzy projektu.
Co to oznacza w praktyce? Kilka rzeczy, na które warto zwrócić uwagę:
- Pełna kontrola właścicielska otwiera drogę do śmielszych inwestycji — zarówno w skład, jak i w infrastrukturę.
- Plany Sports Quarter, czyli nowej dzielnicy sportowej z gigantycznym stadionem na około 60 tysięcy miejsc, nabierają rozpędu; St Andrew’s, przy całym sentymencie, ma swoje lata.
- Klub buduje markę globalnie — partnerstwa pokroju Visit Birmingham, Alabama na koszulkach pokazują, że Blues myślą o rynku amerykańskim na poważnie.
Patrząc na to wszystko, dziesiąte miejsce wygląda trochę inaczej. To nie jest klub w kryzysie. To klub, który przeszacował tempo, w jakim pieniądze przekładają się na wyniki. Wrexham — inny «amerykański» projekt — potrzebowało czasu, by okrzepnąć w Championship, a i tak skończyło sezon w barażach po trzech awansach z rzędu. Futbol bywa cierpliwy tylko dla cierpliwych.
Pytanie, które wisi nad St Andrew’s, brzmi: czy Chris Davies dostanie kolejny sezon? Głosy wśród kibiców są podzielone. Jedni wskazują na rekordowe mistrzostwo i zimową serię jako dowód, że szkoleniowiec wie, co robi. Drudzy przypominają, że przy takich nakładach środek tabeli to po prostu za mało. Klasyczny dylemat — stabilizacja czy reset?
Championship nie wybacza — kontekst, bez którego nie zrozumiesz tej ligi
Warto na koniec powiedzieć rzecz, która umyka w gorących dyskusjach: Championship w sezonie 2025/26 było ligą absurdalnie wyrównaną. Z Premier League spadły Ipswich, Leicester i Southampton — trzy kluby z budżetami z innej planety. I co? Tylko Ipswich wróciło od razu. Leicester, mimo gwiazdorskiego składu, po odjęciu sześciu punktów za złamanie przepisów finansowych poleciało w dół aż do League One. Southampton z kolei dotarło do baraży, ale ich kampania zakończyła się skandalem i wykluczeniem z finału.
Średnia frekwencja w lidze przekroczyła 21 tysięcy widzów na mecz, a łącznie na trybunach zasiadło ponad dziewięć milionów ludzi. To liga, która pod względem emocji i nieprzewidywalności bije na głowę połowę europejskich ekstraklas. W takim towarzystwie beniaminek na dziesiątym miejscu to wynik przyzwoity — tylko że Birmingham nigdy nie chciało być «przyzwoite».
I w tym tkwi cały paradoks tego sezonu. Obiektywnie: solidnie. Subiektywnie: niedosyt wielkości sporego kebaba po meczu.

FAQ
Na którym miejscu Birmingham City zakończyło sezon 2025/26?
Blues zajęli 10. miejsce w Championship. Do strefy barażowej zabrakło kilku punktów, mimo mocnej rundy wiosennej i serii ośmiu meczów bez porażki na przełomie stycznia i lutego.
Kto był najlepszym strzelcem Birmingham City w tym sezonie?
Jay Stansfield z dziewięcioma golami w lidze i dziesięcioma we wszystkich rozgrywkach. Jak na rekordowy transfer z League One — wynik poniżej oczekiwań.
Kto jest trenerem Birmingham City?
Zespół prowadził Chris Davies, ten sam szkoleniowiec, który rok wcześniej dał klubowi rekordowe mistrzostwo League One ze 111 punktami.
Do kogo należy Birmingham City?
Od listopada 2025 roku Shelby Companies, spółka powiązana z funduszem Knighthead Toma Wagnera, kontroluje ponad 96 procent udziałów w klubie. Wagner pełni funkcję prezesa.
Czy Tom Brady nadal jest związany z klubem?
Tak, legenda NFL pozostaje mniejszościowym udziałowcem i jedną z twarzy projektu. Regularnie pojawia się na meczach i w materiałach promocyjnych klubu.
Kto awansował z Championship do Premier League w 2026 roku?
Bezpośrednio Coventry City (mistrz) i Ipswich Town, a trzeci bilet wywalczyło Hull City, ogrywając Middlesbrough w finale baraży na Wembley.
Jakie są plany Birmingham City na nowy stadion?
Klub rozwija projekt Sports Quarter — nowej dzielnicy sportowej z areną na około 60 tysięcy miejsc, która ma w przyszłości zastąpić St Andrew’s.
Bilans na chłodno — czyli co dalej z Blues?
Sezon 2025/26 nie dał Birmingham awansu, ale dał coś innego: lekcję pokory i mapę problemów do rozwiązania. Skuteczność w ataku, głębia składu na wiosenny maraton, dyscyplina (te czerwone kartki!) — lista zakupów na lato pisze się sama.
Rankingi Birmingham City za rok mogą wyglądać zupełnie inaczej. Fundamenty są: pełna kontrola właścicielska, plan stadionowy, rosnąca marka i kibice, którzy wypełniali St Andrew’s niezależnie od wyników. Brakuje «tylko» tego, co w futbolu najtrudniejsze — jedenastki, która wygrywa mecze, gdy nie ma na to ochoty ani siły.
Championship rusza znów w sierpniu. A Blues? Blues mają całe lato, żeby udowodnić, że dziesiąte miejsce było przystankiem, a nie adresem docelowym. Wierzyć się chce. Sprawdzić trzeba będzie samemu — najlepiej z kawą w ręku przy pierwszej kolejce.