Rankingi Dinamo Zagrzeb: dublet i droga do Ligi Mistrzów
Rankingi Dinamo Zagrzeb po sezonie 2025/26: powrót na tron
Rok temu w Zagrzebiu było ponuro. Tytuł pojechał do Rijeki, trener Fabio Cannavaro wytrzymał trzy miesiące, a klub kończył sezon jako wicemistrz. Dziś? Dwa trofea w gablocie, osiemnaście punktów przewagi nad drugim zespołem i miejsce w eliminacjach Ligi Mistrzów.
Dinamo zdobyło w sezonie 2025/26 dublet — 26. mistrzostwo Chorwacji i 25. Puchar kraju. To czternasty dublet w historii klubu. Na trybunie północnej Maksimiru rozwinięto transparent: «Jak dobrze widzieć cię znowu». Odnosił się do obu pucharów, które wróciły do Zagrzebia po roku przerwy.
Rozbierzmy to na czynniki pierwsze — i sprawdźmy, gdzie ten klub naprawdę stoi latem 2026 roku.
Sezon w liczbach: dominacja, jakiej dawno nie było
Popatrzmy na dane. Dinamo zakończyło ligę z osiemnastopunktową przewagą nad najbliższym rywalem. Osiemnaście. To nie było mistrzostwo wyszarpane w ostatniej kolejce — to była dominacja od jesieni do wiosny.
Ostatni mecz sezonu, 23 maja 2026, z Lokomotivą Zagrzeb zakończył się bezbramkowym remisem. Nikt się tym nie przejął. Cały stadion śpiewał.
Bilans Mario Kovačevicia we wszystkich rozgrywkach to około 75 procent zwycięstw — jeden z najlepszych wyników trenerskich w historii klubu.
I do tego doszło coś jeszcze: awans do fazy pucharowej Ligi Europy.
Rankingi Dinamo Zagrzeb w trofeach: co mówi historia
| Trofeum | Liczba | Ostatnio |
|---|---|---|
| Mistrzostwo Chorwacji | 26 | 2026 |
| Mistrzostwo Jugosławii | 4 | 1982 |
| Puchar Chorwacji | 18 | 2026 |
| Puchar Jugosławii | 7 | 1983 |
| Superpuchar Chorwacji | 8 | — |
| Puchar Miast Targowych | 1 | 1967 |
Dinamo to najbardziej utytułowany klub w historii chorwackiej piłki. Nie ma tu żadnej dyskusji.
Ale jest jeden szczegół, który warto podkreślić. Zdobyty w tym roku Puchar Miast Targowych z 1967 roku wciąż pozostaje jedynym europejskim trofeum w historii klubu. Prawie sześćdziesiąt lat temu.
To trochę mówi o tym, gdzie leży prawdziwy sufit Dinama.
Mario Kovačević: trener, który uspokoił klub
Po chaosie z Cannavaro — trzy miesiące, zero efektów, zwolnienie w kwietniu 2025 — Dinamo potrzebowało kogoś, kto zna ten klub i tę ligę od podszewki. Mario Kovačević, 50 lat, dostał tę szansę.
I zrobił to, czego oczekiwano: odbudował drużynę, przywrócił dyscyplinę i wygrał wszystko, co było do wygrania w kraju.
To był sezon, w którym Dinamo grało intensywnie, agresywnie i bez kompleksów. Nawet w Europie.
Ciekawe jest to, jak Kovačević poukładał drużynę. Nie sprowadził dziesięciu nowych zawodników. Nie zmienił filozofii o sto osiemdziesiąt stopni. Wziął kadrę, która rok wcześniej zawiodła, i po prostu zaczął z niej wyciskać maksimum.

Dodał do tego dwa mocne ruchy transferowe — Bennacera i Livakovicia — i drużyna nagle zaczęła wyglądać jak zespół, który wie, po co wychodzi na boisko.
W klubie, który w ciągu trzech lat zmieniał trenerów jak rękawiczki (Bjelica, Jakirović, Cannavaro, Kovačević), taka stabilizacja jest na wagę złota.
Pytanie brzmi, czy zarząd wytrzyma pierwszy kryzys. Bo w Zagrzebiu cierpliwość nigdy nie była mocną stroną.
Rankingi Dinamo Zagrzeb w Europie: gdzie realnie stoi klub
Tu robi się najciekawiej. W rankingu klubowym UEFA Dinamo ma współczynnik 46,500 — to jeden z najwyższych wyników wśród klubów z mniejszych lig. Dla porównania: Crvena zvezda ma dokładnie tyle samo, Slovan Bratysława 36,000, a Lech Poznań 27,250.
Co to oznacza w praktyce? Że Dinamo jest rozstawione w eliminacjach i unika najgroźniejszych rywali tak długo, jak długo wygrywa.
Sezon 2025/26 w Lidze Europy był udany: Chorwaci awansowali do fazy pucharowej. Grali między innymi z Malmö, Celtą Vigo i Lille. To nie były łatwe mecze — ale Dinamo nie było w nich statystą.
To jest realna pozycja tego klubu w Europie: solidny średniak, który potrafi urwać punkty każdemu, ale nie ma zasobów, by walczyć o coś więcej.
Liga Mistrzów 2026/27: droga przez trzy rundy
A teraz sprawa najgorętsza. Jako mistrz Chorwacji Dinamo startuje w drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów, w ścieżce mistrzowskiej. I to oznacza jedno: przed nimi trzy dwumecze, żeby dostać się do fazy ligowej.
Rywal w drugiej rundzie: FC Thun ze Szwajcarii.
| Runda | Termin | Rywal |
|---|---|---|
| II runda, 1. mecz | 21/22 lipca | Thun (wyjazd) |
| II runda, 2. mecz | 28/29 lipca | Thun (Maksimir) |
| III runda | 4/5 i 11 sierpnia | zwycięzca innego dwumeczu |
| Baraż | 18/19 i 25/26 sierpnia | ostatnia przeszkoda |
Na papierze Dinamo jest zdecydowanym faworytem. Współczynnik UEFA: 46,500 kontra 6,940. To przepaść. Ale w eliminacjach papier nie gra. Thun to szwajcarski mistrz, drużyna świeża, głodna i nieobciążona presją. A Dinamo wejdzie w ten dwumecz w połowie lipca, po krótkiej przerwie i bez pełnego rytmu meczowego.
Jeden słaby wieczór w Szwajcarii i cały sezon europejski może wyglądać zupełnie inaczej.
Warto też pamiętać o kalendarzu. Dinamo zaczyna eliminacje w połowie lipca — czyli praktycznie prosto z okresu przygotowawczego. Zawodnicy wracają z wakacji, forma dopiero się buduje, a stawka jest już maksymalna.
To jest przekleństwo klubów z mniejszych lig. Wielkie zespoły z Anglii czy Hiszpanii w tym czasie grają towarzyskie mecze w Azji. Dinamo gra o dziesiątki milionów euro.
Historia zna zresztą wystarczająco dużo przykładów, żeby nikt w Zagrzebiu nie był zbyt pewny siebie. Kluby z Chorwacji, Serbii i Słowacji odpadały już w eliminacjach z rywalami, których nazwy trudno było wymówić.
Thun to szwajcarski średniak z niewielkim stadionem i skromnym budżetem. Ale w dwumeczu wszystko się może zdarzyć — zwłaszcza w lipcu.
Rankingi Dinamo Zagrzeb a szanse na fazę ligową
Bądźmy szczerzy: trzy rundy to bardzo dużo. Nawet dla klubu z takim współczynnikiem. W trzeciej rundzie mogą trafić na Crvenę zvezdę, Slovan Bratysławę, Lech Poznań, Omonię Nikozja albo Celje. W barażu — na kogoś jeszcze mocniejszego.
Statystycznie prawdopodobieństwo, że Dinamo przejdzie wszystkie trzy przeszkody, wynosi mniej więcej pięćdziesiąt procent. Może trochę więcej, bo są rozstawieni.
A stawką są dziesiątki milionów euro. Dla klubu, którego roczne przychody wynoszą około dwudziestu milionów, awans do fazy ligowej Ligi Mistrzów to nie premia. To zmiana skali działania.
Polski wątek: Lech Poznań na tej samej drodze
I tu robi się interesująco dla polskiego kibica. Lech Poznań również gra w drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów — z duńskim AGF Aarhus. Jeśli obie drużyny przejdą swoje dwumecze, mogą się spotkać w trzeciej rundzie.
Współczynniki: Dinamo 46,500, Lech 27,250. Chorwaci byliby faworytem, ale takie dwumecze potrafią zaskoczyć.
Do tego w eliminacjach Ligi Europy Górnik Zabrze trafił na Fenerbahce. Polskie kluby mają więc latem sporo do ugrania — i sporo do stracenia.
Gdyby doszło do konfrontacji Lech — Dinamo, byłby to najciekawszy dwumecz dla polskich kibiców od lat. Maksimir kontra Enea Stadion. Dwa kluby o podobnej filozofii, ale różnym budżecie i różnym europejskim doświadczeniu.
Kciuki trzymajmy za Lecha. Ale realistycznie — Dinamo to inna półka. Choć akurat w dwumeczach eliminacyjnych «inna półka» bywa pojęciem względnym. Lech w ostatnich latach potrafił zaskakiwać w Europie, a Enea Stadion przy komplecie publiczności robi wrażenie.
To byłby dwumecz, w którym nikt nie mógłby czuć się pewnie.
Kadra: kto ciągnie ten zespół
Dinamo zbudowało skład, który w chorwackich realiach wygląda imponująco.
- Dominik Livaković — bramkarz reprezentacji Chorwacji, wrócił z Girony w styczniu 2026. Jego powrót to jeden z najgłośniejszych transferów w regionie.
- Ismaël Bennacer — algierski pomocnik, były zawodnik Milanu, w Zagrzebiu od września 2025. Jakość, której w tej lidze po prostu nie ma.
- Dion Beljo — napastnik, jeden z najskuteczniejszych zawodników zespołu.
- Scott McKenna — szkocki obrońca, doświadczenie z Premier League i Championship.
- Gabriel Vidović — ofensywny pomocnik, wychowanek Bayernu.
To kadra, która w Lidze Mistrzów nie zawstydzi. Pytanie tylko, czy tam dotrze.
Model Dinama: klub, który należy do kibiców
Warto powiedzieć coś, o czym rzadko się pisze. Dinamo to organizacja non-profit należąca do swoich członków. Nie wydaje akcji, nie ma właściciela, nie płaci podatku dochodowego. Każdy pełnoletni członek ma równy głos w wyborach władz klubu.
Przychody operacyjne? Około dwudziestu milionów euro rocznie, z zyskiem netto na poziomie czterech milionów.
Brzmi solidnie — do momentu, w którym porównacie to z klubami z Ligi Mistrzów. Dwadzieścia milionów to mniej niż roczna pensja niejednego zawodnika w Premier League.
Co pozwala Dinamu funkcjonować na tym poziomie:
- Akademia. Luka Modrić, Mateo Kovačić, Josip Šutalo, Petar Sučić — lista jest długa i wciąż rośnie.
- Sprzedaż zawodników. Sučić poszedł do Interu, wcześniej inni do Chelsea, Bayernu i Realu.
- Europa. Każdy sezon w pucharach to dziesiątki milionów.
- Kibice. Maksimir mieści ponad 37 tysięcy osób.
To jest model, który działa. Ale ma jedno wąskie gardło: bez Europy cała konstrukcja się chwieje.
Historia w Europie: gdzie Dinamo naprawdę było
Warto to poukładać, bo pamięć bywa wybiórcza.
- 1967 — zwycięstwo w Pucharze Miast Targowych. W finale Leeds United. To jedyne europejskie trofeum w historii klubu.
- 1998/99 i 1999/2000 — dwa sezony z rzędu w fazie grupowej Ligi Mistrzów. W jednej grupie z Ajaksem, Portem i Olympiakosem.
- 2015/16, 2016/17, 2019/20, 2021/22 — kolejne występy w fazie grupowej Ligi Mistrzów.
- 2020/21 — ćwierćfinał Ligi Europy. Po drodze wyeliminowane Tottenham Spursów. Ten dwumecz przeszedł do legendy.
- 2025/26 — awans do fazy pucharowej Ligi Europy.
Ten mecz z Tottenhamem warto przypomnieć. Dinamo przegrało w Londynie 0:2 i wydawało się, że temat jest zamknięty. Na Maksimirze Mislav Oršić strzelił hat-tricka, Chorwaci wygrali 3:0 po dogrywce i wyrzucili Anglików.
To był moment, w którym cała Europa dowiedziała się, że Maksimir potrafi być koszmarem.
Akademia: prawdziwa maszyna Dinama
Jeśli szukacie rankingu, w którym Dinamo naprawdę jest w europejskiej czołówce, to nie jest to tabela HNL. To lista wychowanków.
- Luka Modrić. Zdobywca Złotej Piłki, mistrz świata z reprezentacją… no, wicemistrz. Wychowanek Dinama, sprzedany do Tottenhamu.
- Mateo Kovačić. Real Madryt, Chelsea, Manchester City. Wyjechał z Zagrzebia jako nastolatek.
- Petar Sučić. Sprzedany do Interu w 2025 roku.
Do tego Šutalo, Gvardiol, Oršić, Ivanušec i cała lista zawodników, którzy przewinęli się przez Maksimir w drodze na szczyt.
To jest model biznesowy tego klubu. Nie zdobywanie Ligi Mistrzów. Wychowywanie zawodników, granie w Europie i sprzedawanie ich za dziesiątki milionów.
Brutalnie? Może. Ale to jedyny sposób, żeby klub z dwudziestomilionowym budżetem funkcjonował na tym poziomie.
I trzeba oddać Dinamu sprawiedliwość: robią to lepiej niż ktokolwiek w tej części Europy. Chorwacja liczy niecałe cztery miliony mieszkańców, a przez ostatnie piętnaście lat wyprodukowała zawodników do Realu, Manchesteru City, Chelsea, Interu i Bayernu.
Znaczna część z nich przeszła przez Maksimir.
HNL: liga, która nie testuje mistrza
Osiemnaście punktów przewagi to nie tylko powód do dumy. To także problem. Chorwacka liga liczy dziesięć drużyn i rozgrywa trzydzieści sześć kolejek. Realną konkurencję dla Dinama stanowią właściwie tylko Hajduk Split i Rijeka — ta ostatnia zresztą wygrała tytuł rok wcześniej.
Reszta stawki? Lokomotiva, Osijek, Gorica, Slaven Belupo, Varaždin. Zespoły z budżetami, które w Zagrzebiu wydałyby w pół sezonu.
Problem polega na tym, że taka liga nie przygotowuje do Europy. Dinamo przez większość sezonu gra mecze, w których wystarczy jedna szansa i trochę jakości. A potem wchodzi w eliminacje Ligi Mistrzów i nagle musi grać na poważnie. To dokładnie ten sam problem, który mają Celtic, Crvena zvezda czy Slovan.
I dokładnie dlatego eliminacje bywają dla nich takim koszmarem.
Maksimir: stadion, który jest atutem i wstydem
Maksimir mieści ponad trzydzieści siedem tysięcy widzów. Gdy jest pełny, gra się tam potwornie trudno. Ale prawda jest taka, że stadion jest stary i wymaga gruntownej przebudowy. Od lat mówi się o nowym obiekcie, o modernizacji, o pieniądzach z miasta. I od lat nic konkretnego się nie dzieje.
W tym sensie Dinamo jest jak wiele klubów z tej części Europy: świetna drużyna, wielka historia, kibice na medal — i infrastruktura, która nie nadąża.
Jeśli Modri chcą kiedyś regularnie grać w Lidze Mistrzów, ten temat będzie musiał zostać rozwiązany.
Bo Liga Mistrzów to nie tylko piłka. To też wymogi UEFA, komfort, infrastruktura medialna i przychody z dnia meczowego. Na starym Maksimirze da się grać. Ale nie da się na nim zarabiać tak, jak zarabiają inni.
Sezon 2026/27: co jest realne
Nowa kampania w HNL rusza w lipcu. Ale prawdziwy sezon Dinama zaczyna się 21 lipca, w Szwajcarii.
Cele są jasne:
- Obrona mistrzostwa. Po dwóch sezonach chaosu Dinamo wróciło na tron i nie ma zamiaru go oddawać. Rijeka i Hajduk będą próbowały, ale przewaga osiemnastu punktów mówi sama za siebie.
- Faza ligowa Ligi Mistrzów. To główny cel finansowy i sportowy. Trzy rundy, trzy dwumecze, zero prawa do błędu.
- Utrzymanie kadry. Bennacer i Livaković muszą zostać. Bez nich poziom spada.
A jeśli Liga Mistrzów się nie uda? Wtedy zostaje Liga Europy — i to nie jest wcale zła alternatywa, bo w minionym sezonie Dinamo pokazało tam, że potrafi grać.

FAQ
Kto wygrał mistrzostwo Chorwacji w sezonie 2025/26?
Dinamo Zagrzeb, z osiemnastopunktową przewagą. To ich 26. tytuł w historii HNL.
Czy Dinamo zdobyło dublet?
Tak. Do mistrzostwa dołożyło Puchar Chorwacji — 25. w historii klubu i 18. w niepodległej Chorwacji. To czternasty dublet Dinama.
Kto jest trenerem Dinama Zagrzeb?
Mario Kovačević. Objął zespół po zwolnieniu Fabio Cannavaro i w pierwszym pełnym sezonie zdobył dwa trofea.
Z kim Dinamo gra w eliminacjach Ligi Mistrzów?
W drugiej rundzie z FC Thun ze Szwajcarii. Pierwszy mecz 21 lub 22 lipca na wyjeździe, rewanż tydzień później na Maksimirze.
Ile rund musi przejść Dinamo, żeby awansować?
Trzy: drugą rundę, trzecią rundę i baraż. Dopiero potem faza ligowa Ligi Mistrzów.
Jaki jest współczynnik UEFA Dinama?
46,500 punktów. To jeden z najwyższych wyników wśród klubów spoza pięciu największych lig.
Gdzie gra Dinamo Zagrzeb?
Na stadionie Maksimir w Zagrzebiu, o pojemności ponad 37 tysięcy miejsc.
Analiza: co te rankingi naprawdę mówią
Można spojrzeć na dublet i powiedzieć: świetny sezon, koniec tematu. Ale to zbyt proste.
- Po pierwsze — dominacja w HNL to nie osiągnięcie, to obowiązek. Osiemnaście punktów przewagi pokazuje, jak duża jest przepaść między Dinamem a resztą chorwackiej ligi. Ta liga po prostu nie testuje ich w wystarczającym stopniu.
- Po drugie — Europa jest jedynym prawdziwym miernikiem. Faza pucharowa Ligi Europy to solidny wynik. Ale jedyne europejskie trofeum tego klubu pochodzi z 1967 roku. To dużo mówi o realnym suficie.
- Po trzecie — stabilność wróciła, ale jest krucha. Cannavaro wytrzymał trzy miesiące. Kovačević wygrał wszystko. Pytanie brzmi, co się stanie po pierwszej porażce w Europie.
- Po czwarte — dwadzieścia milionów euro przychodu. To jest prawdziwy ranking, w którym Dinamo tkwi. Klub, który regularnie gra w europejskich pucharach, ale operuje budżetem mniejszym niż niejeden spadkowicz z Premier League.
- Po piąte — wszystko zależy od lipca i sierpnia. Trzy dwumecze zadecydują o całym sezonie. Awans do Ligi Mistrzów to zastrzyk gotówki, który zmienia planowanie na dwa lata. Odpadnięcie z Thun byłoby katastrofą.
Trzy dwumecze, cały rok w grze
Dinamo Zagrzeb wróciło tam, gdzie powinno być: na szczyt chorwackiej piłki, z dwoma trofeami i trenerem, który wie, co robi. Ale prawdziwy test dopiero przed nimi.
21 lipca w Thun zaczyna się seria trzech dwumeczów, które zdecydują, czy ten klub spędzi jesień grając z Realem i Bayernem, czy z Legią i Rapidem. To ogromna różnica — sportowa, finansowa i wizerunkowa.
Modri mają wszystko, czego potrzeba: kadrę, trenera, stadion i współczynnik. Brakuje im tylko jednej rzeczy — potwierdzenia tego na boisku, gdy stawka jest najwyższa. Za sześć tygodni będziemy wiedzieć.
A do tego czasu warto obserwować ten klub uważniej, niż zwykle robimy to w Polsce. Bo Dinamo to nie jest egzotyka z Bałkanów. To klub, który regularnie wygrywa z zespołami, o jakich polskie drużyny mogą na razie tylko marzyć — i robi to, mając budżet mniejszy niż niejedna średnia ekipa z Bundesligi.
Jest się czego uczyć. I jest o co grać, gdyby los skrzyżował ich drogę z Lechem w sierpniu.