Rankingi Deportivo Alavés — sezon 2025/26 w La Liga
Rankingi Deportivo Alavés, czyli jak Babazorros wywinęli się spadkowi
Wiesz co? Jest taki rodzaj drużyny, który nie pcha się na pierwsze strony gazet, a i tak co roku robi nerwy całemu miastu. Deportivo Alavés to klasyk tego gatunku. Klub z Vitorii-Gasteiz, sercem Kraju Basków, znowu przez większość sezonu balansował nad przepaścią — i znowu wyszedł z tego cało. Rankingi Deportivo Alavés z kampanii 2025/26 czytają się trochę jak scenariusz dreszczowca: dużo napięcia, jeden zwrot akcji za drugim, a happy end dopiero na ostatnich stronach.
Bo tak to bywa z tym klubem. Babazorros — tak nazywają drużynę miejscowi, co dosłownie znaczy mniej więcej «worki fasoli» — rzadko grają o coś więcej niż spokojny ligowy byt. I właśnie ten byt był stawką przez cały rok. Usiądź wygodnie, bo rozłożymy ten sezon na czynniki pierwsze. Tabela, strzelcy, zmiana trenera, finisz na styk. Wszystko.
A zanim przejdziemy do liczb, jedna rzecz, którą warto mieć z tyłu głowy. To był już trzeci z rzędu sezon Alavés w La Liga po awansie z barażów. Dla klubu tej wielkości utrzymanie się trzy lata pod rząd w hiszpańskiej elicie to nie żaden drobiazg. To realny sukces, choć kibic w trakcie roku pewnie wyrwał sobie z głowy kilka kosmyków.
Gdzie tak naprawdę plasują się Babazorros
Zacznijmy od konkretu, bo po to tu jesteśmy. Alavés zakończyli rozgrywki 2025/26 na 14. pozycji w La Liga, z dorobkiem 43 punktów i bilansem bramkowym minus dwanaście po 38 kolejkach. Brzmi przeciętnie? No bo jest przeciętnie. Ale w tym sezonie przeciętność oznaczała spokój, a spokój był na wagę złota.
Rzecz w tym, że dół tabeli zrobił się gęsty jak rzadko. Aż siedem ekip do samej końcówki drżało o swoje miejsce. Mallorca, Levante, Real Oviedo, Elche, Sevilla, Rayo i właśnie Alavés — każda z nich w którymś momencie zaglądała w strefę spadkową. Różnice były minimalne. Czasem jedna bramka, czasem jeden punkt decydował o tym, kto śpi spokojnie, a kto liczy kolejki do końca na palcach.
| Pozycja | Drużyna | Mecze | Bilans bramek | Punkty |
|---|---|---|---|---|
| 14 | Deportivo Alavés | 38 | −12 | 43 |
| 15 | Elche | 38 | −8 | 43 |
| 16 | Levante | 38 | −14 | 42 |
| 17 | Osasuna | 38 | −6 | 42 |
| 18 | Mallorca | 38 | −10 | 42 |
| 19 | Girona | 38 | −16 | 41 |
| 20 | Real Oviedo | 38 | −34 | 29 |
Widzisz tę ciasnotę? Między 14. a 18. miejscem było raptem jedno oczko różnicy. Alavés i Elche skończyli z identycznym dorobkiem 43 punktów, a o przewadze baskijskiej drużyny zadecydowały bezpośrednie pojedynki. Spadły ostatecznie Mallorca, Girona i Real Oviedo — ten ostatni odstawał od reszty już od dłuższego czasu. A biało-niebiescy z Vitorii? Zmieścili się tuż nad linią. Rzut na taśmę w najczystszej postaci.
Rankingi Deportivo Alavés na finiszu sezonu 2025/26
Liczby liczbami, ale za nimi kryje się historia. Bo gdyby spojrzeć na rankingi Deportivo Alavés z marca, obraz był znacznie czarniejszy. Drużyna tkwiła wtedy na 16. miejscu, ocierała się o strefę spadkową i sprawiała wrażenie zespołu, który zatraca rytm. Wynik gonił wynik, ale nie te dobre.
To właśnie wokół tego momentu sezon się przełamał. Końcówka rozgrywek pokazała inną twarz tej ekipy. Wyjazdowa wygrana 4:3 z Celtą Vigo była małym szaleństwem — mecz, w którym Alavés strzelali jak natchnieni i ostatecznie urwali komplet punktów na trudnym terenie. Do tego domowe zwycięstwo z Betisem, kilka twardych remisów i nagle te 43 punkty zaczęły się składać w bezpieczną całość.

Forma u siebie pomogła. Mendizorroza, kameralny stadion na nieco ponad dziewiętnaście tysięcy widzów, znowu okazała się trudnym miejscem dla gości. Baskowie potrafią tam zagrać twardo, w gęstej obronie, czekając na swoją okazję. To nie jest futbol dla estetów, ale punkty się liczą, nie oklaski.
Sezon dwóch trenerów, czyli jak zmiana na ławce uratowała ligowy byt
Tu robi się ciekawie. Sezon 2025/26 Alavés rozpoczęli pod wodzą Eduardo Coudeta, doświadczonego argentyńskiego szkoleniowca. Początek nie był zły — pierwsza kolejka, domowe 2:1 z Levante, dobre wrażenie. Ale potem zaczęło zgrzytać. Punkty kapały zbyt wolno, drużyna gubiła pewność siebie, a tabela robiła się coraz bardziej nieprzyjemna.
Co ciekawe, nie wszystko za kadencji Coudeta było czarne. Już w czwartej kolejce Alavés sięgnęli po cenny wyjazdowy skalp, ogrywając Athletic Bilbao 1:0 na jego terenie. Do tego domowe zwycięstwo 1:0 z Realem Sociedad w grudniu czy twardy bój z Realem Madryt, przegrany dopiero 1:2 po dobrej walce. Materiał na drużynę był. Brakowało regularności — i to ona ostatecznie pogrążyła Argentyńczyka.
Trzeciego marca 2026 klub podziękował Coudetowi. Argentyńczyk odchodził z zespołem na 16. pozycji, czyli dokładnie tam, gdzie nikt nie chce być na wiosnę. Decyzja była ryzykowna, bo zmiana trenera w środku sezonu to zawsze rzut monetą. Czasem działa, czasem pogłębia chaos.
Tym razem zadziałało. Ster przejął Quique Sánchez Flores — nazwisko, które każdy fan La Liga zna od lat. Doświadczony, spokojny, z reputacją gościa, który umie poukładać drużynę walczącą o przetrwanie. I poukładał. Pod jego ręką Alavés odzyskali strukturę, przestali tracić tanie bramki i zebrali punkty potrzebne do utrzymania.
To jeden z tych przypadków, w których zmiana na ławce naprawdę odmieniła losy sezonu. Nie zawsze tak jest — częściej nowy trener tylko opóźnia nieuniknione. Ale tutaj decyzja zarządu trafiła w punkt. Gdyby Babazorros zwlekali, kto wie, czy graliby teraz w drugiej lidze.
Co rankingi Deportivo Alavés mówią o formie biało-niebieskich
Rankingi Deportivo Alavés to nie tylko miejsce w tabeli. To także bilans bramkowy, skuteczność, gra w defensywie. I tu widać wyraźnie, gdzie była pięta achillesowa.
Czterdzieści goli w całym sezonie ligowym to dorobek skromny. Naprawdę skromny. Alavés należeli do najmniej bramkostrzelnych zespołów w lidze, a to zawsze stawia drużynę pod ścianą. Kiedy mało strzelasz, każdy mecz wisi na włosku, bo wystarczy jedna wpadka z tyłu i już przegrywasz. Stąd tyle remisów i tyle nerwów do ostatniej kolejki.
Z drugiej strony — obrona trzymała poziom na tyle, by nie pozwolić tej skromnej ofensywie utopić całego sezonu. Bilans minus dwanaście nie jest tragiczny jak na drużynę z dołu tabeli. Dla porównania, spadkowy Oviedo miał ten wskaźnik na poziomie minus trzydziestu czterech. Przepaść.
Co jeszcze widać w tych liczbach? Sporo remisów. Drużyna, która często kończy mecze po podziale punktów, zazwyczaj nie ma w składzie zawodnika potrafiącego rozstrzygnąć spotkanie jednym błyskiem. I dokładnie tego brakowało Alavés przez większą część roku. Punkt tu, punkt tam — to się sumuje, ale nerwów kosztuje mnóstwo. Każdy kibic biało-niebieskich wie, o czym mowa.
Krótko mówiąc: Alavés to zespół zbudowany na pragmatyzmie. Mało fajerwerków, dużo cierpliwości, punkty wyszarpywane po jednym. Styl, który nie porywa, ale skutecznie utrzymuje w lidze. A o to przecież chodziło. Trzeba też pamiętać o kontekście — dla klubu z Vitorii to już 105. sezon w historii i trzeci z rzędu w La Liga po awansie wywalczonym w barażach. Ta ciągłość sama w sobie jest osiągnięciem, o którym wiele większych marek może tylko pomarzyć.
Strzelcy, którzy ciągnęli ten wózek
Skoro o golach mowa, czas na nazwiska. Bo przy tak niskiej produkcji bramkowej każdy strzelec na wagę złota, a duet napastników Alavés zasługuje na osobny akapit.
Liderem klasyfikacji został Toni Martínez. Hiszpan zapakował 15 trafień we wszystkich rozgrywkach — jedenaście w lidze i cztery w Pucharze Króla. To on był twarzą ofensywy, facetem, do którego trafiała piłka, gdy trzeba było coś wykombinować pod bramką rywala. Tuż za nim uplasował się Lucas Boyé, argentyński napastnik sprowadzony z Granady, z kompletem jedenastu ligowych goli na koncie.
Do tego dorzucić trzeba Carlosa Vicente, który z pięcioma bramkami i sporą porcją asyst był głównym kreatorem akcji. Jego forma nie umknęła uwadze skautów — pomocnik trafił później do Birmingham City za około osiem milionów euro. Niezła transakcja dla klubu o takim budżecie.
Oto jak rozłożyła się klasyfikacja strzelców Alavés w sezonie 2025/26:
| Zawodnik | La Liga | Puchar Króla | Razem |
|---|---|---|---|
| Toni Martínez | 11 | 4 | 15 |
| Lucas Boyé | 11 | 0 | 11 |
| Carlos Vicente | 5 | 5 | 10 |
| Mariano Díaz | 0 | 3 | 3 |
| Abderrahman Rebbach | 1 | 1 | 2 |
Widać tu jedną rzecz jak na dłoni. Cały ciężar zdobywania goli spoczywał na barkach dwóch, może trzech zawodników. Gdyby któryś z nich nabawił się dłuższej kontuzji, sezon mógłby się potoczyć zupełnie inaczej. To kruchy fundament i pewnie pierwsza rzecz, którą klub będzie chciał wzmocnić latem.
Puchar Króla — krótka, ale smaczna przygoda
Liga ligą, ale Alavés mieli też swoje pięć minut w krajowym pucharze. I trzeba przyznać, że ta przygoda dostarczyła trochę radości w sezonie, który poza tym był jednym wielkim nerwobólem.
Babazorros doszli aż do ćwierćfinału. Po drodze rozbili niżej notowane ekipy — w jednym ze spotkań padł wynik 0:7, prawdziwy festiwal goli. Wyeliminowali też Sevillę i Rayo Vallecano, czyli rywali z własnej ligi, co zawsze smakuje wyjątkowo. Marsz zatrzymała dopiero Real Sociedad, która pokonała Alavés 3:2 w pojedynku, gdzie do ostatniej minuty było gorąco.
Odpadnięcie zabolało, ale spójrzmy na to inaczej. Dla klubu walczącego o utrzymanie ćwierćfinał Pucharu Króla to przyzwoity wynik. Pokazał, że w lepszych dniach ta drużyna potrafi grać naprawdę solidny futbol. Problem w tym, żeby te lepsze dni przychodziły częściej.
Co warto zapamiętać z całego sezonu? Zebrałem najważniejsze momenty:
- Zmiana trenera w marcu — odejście Coudeta przy 16. pozycji i przyjście Quique Sáncheza Floresa, które odmieniło końcówkę rozgrywek.
- Szalona wyjazdowa wygrana 4:3 z Celtą Vigo, jeden z najlepszych meczów Alavés w całym roku.
- Ćwierćfinał Pucharu Króla i pucharowy pogrom rywala wynikiem 0:7.
- Duet Toni Martínez i Lucas Boyé, który dźwigał na sobie cały ciężar zdobywania goli.
- Utrzymanie wywalczone rzutem na taśmę, z zaledwie jednopunktowym buforem nad strefą spadkową.
Dlaczego Alavés się utrzymali, a inni nie
To pytanie warte rozkminienia, bo różnica między 14. a 18. miejscem była mikroskopijna. Czemu to Babazorros zostali w lidze, a Mallorca pożegnała się z elitą? Kilka rzeczy złożyło się na ten obraz:
- Trafiona zmiana trenera w odpowiednim momencie — Quique poskładał drużynę, zanim było za późno.
- Stabilna defensywa, która nie pozwalała tracić bramek seriami, mimo skromnej ofensywy.
- Forma na własnym stadionie, gdzie Mendizorroza zamieniała się w twierdzę nie do zdobycia dla wielu rywali.
- Dwóch konkretnych snajperów, którzy w kluczowych momentach potrafili strzelić tę jedną, decydującą bramkę.
- Odrobina szczęścia w bezpośrednich starciach z rywalami zza miedzy — to one przeważyły szalę nad Elche.
Czy to recepta na spokojny sezon? Niekoniecznie. Raczej mieszanka pragmatyzmu, dobrego timingu i szczypty fartu. Ale w walce o utrzymanie liczy się rezultat, nie sposób jego osiągnięcia. A rezultat był taki, jaki być powinien.
Na co patrzeć w sezonie 2026/27
No dobra, sezon zamknięty, ale kibic już zerka w przyszłość. Czego można się spodziewać i co warto śledzić? Kilka wątków rysuje się dość wyraźnie:
- Wzmocnienia w ataku — przy zaledwie 40 golach w lidze klub musi poszukać kogoś, kto odciąży Martíneza i Boyé.
- Przyszłość Quique Sáncheza Floresa — czy zostanie na dłużej i poukłada zespół po swojemu, czy to była tylko misja ratunkowa.
- Zagospodarowanie pieniędzy ze sprzedaży Carlosa Vicente — osiem milionów euro to dla tego klubu solidny zastrzyk.
- Rozwój młodzieży, bo Alavés od lat stawiają na zawodników z wypożyczeń i własnej akademii.
- Pytanie zasadnicze — czy uda się przerwać schemat ciągłej walki o byt i wreszcie zagrać o spokojniejsze miejsca w tabeli.
Trudno tu cokolwiek obiecywać, bo budżet Alavés to ułamek tego, czym dysponują giganci z czołówki. Ale czasem mądre zarządzanie potrafi zdziałać więcej niż grube pieniądze wydane bez pomysłu. Zobaczymy.
Alavés na tle całej ligi, czyli odrobina szerszego kontekstu
Żeby docenić to utrzymanie, warto rzucić okiem na to, co działo się wyżej. Sezon 2025/26 w La Liga zdominowała znana para. Barcelona sięgnęła po mistrzostwo — 29. tytuł w historii klubu — wyprzedzając Real Madryt w wyścigu, który ciągnął się do ostatnich kolejek. Kylian Mbappé z 25 golami został królem strzelców, a do europejskich pucharów awansowały, poza wielką dwójką, także Villarreal, Atlético i Betis.
Dla Alavés to jednak inna planeta. Babazorros żyją w innej rzeczywistości, gdzie sukcesem nie jest puchar, lecz spokojny sen po ostatnim gwizdku ostatniej kolejki. I w tej rzeczywistości sezon 2025/26 trzeba uznać za udany. Trzeci rok pod rząd w elicie, ćwierćfinał pucharu, utrzymanie wywalczone mimo trudnej wiosny. Tyle.
Warto też spojrzeć, jak mocno rozjechała się ta liga finansowo. Z jednej strony Barcelona i Real, walczące o tytuł do ostatnich kolejek. Z drugiej — ekipy pokroju Alavés, dla których każde euro w budżecie ma znaczenie, a transfer za osiem milionów to wydarzenie roku. W takim układzie sił zmieszczenie się w środku dolnej połowy tabeli to nie wstyd, lecz dowód dobrej roboty. Mniejsze kluby muszą grać sprytniej, bo na pomyłki zwyczajnie ich nie stać.
Czy to mało? Dla kibica z Madrytu czy Barcelony pewnie tak. Dla fana z Vitorii — wcale nie. To jest właśnie urok tego klubu. Babazorros nie obiecują gwiazd z nieba. Obiecują walkę do końca, twardy charakter i tę dziwną, baskijską satysfakcję z przetrwania w towarzystwie znacznie bogatszych rywali.

Najczęściej zadawane pytania
Na którym miejscu Deportivo Alavés zakończyło sezon 2025/26?
Alavés zajęli 14. miejsce w La Liga z dorobkiem 43 punktów po 38 rozegranych kolejkach.
Czy Deportivo Alavés spadło z La Liga w sezonie 2025/26?
Nie. Babazorros utrzymali się w lidze, kończąc tuż nad strefą spadkową. Z hiszpańską elitą pożegnały się Mallorca, Girona i Real Oviedo.
Kto był najlepszym strzelcem Alavés w sezonie 2025/26?
Toni Martínez z 15 golami we wszystkich rozgrywkach — jedenaście w lidze i cztery w Pucharze Króla.
Kto prowadził Deportivo Alavés w tym sezonie?
Sezon zaczął Eduardo Coudet, ale po słabszej rundzie odszedł 3 marca 2026. Zastąpił go Quique Sánchez Flores, który doprowadził drużynę do utrzymania.
Ile punktów zdobył Alavés w lidze?
Drużyna uzbierała 43 punkty, z bilansem bramkowym minus dwanaście.
Jak Alavés wypadli w Pucharze Króla?
Babazorros dotarli do ćwierćfinału, gdzie odpadli po porażce 2:3 z Real Sociedad.
Gdzie swoje mecze rozgrywa Deportivo Alavés?
Na stadionie Mendizorroza w Vitorii-Gasteiz, stolicy Kraju Basków. Obiekt mieści nieco ponad dziewiętnaście tysięcy widzów.
Podsumowanie
Rankingi Deportivo Alavés z sezonu 2025/26 opowiadają historię, którą kibice tego klubu znają aż za dobrze. Trudna jesień, jeszcze trudniejsza zima, zmiana trenera w newralgicznym momencie i końcówka, która spina wszystko w bezpieczną całość. Czternaste miejsce, 43 punkty, utrzymanie na styk. Nic spektakularnego, a jednak coś, z czego cała Vitoria może być dumna.
Bo tak właśnie wygląda futbol w tej części tabeli. Bez wielkich gwiazd, bez milionowych transferów, za to z charakterem i uporem. Babazorros znowu udowodnili, że potrafią przetrwać tam, gdzie inni odpadają. A następny sezon? Pewnie kolejna walka, kolejne nerwy i kolejna szansa, by napisać tę samą historię raz jeszcze. Tym razem może odrobinę spokojniej.